94

7 kwietnia 2012

„Jestem już tak zepsuta, że nie wiem 

czy kiedykolwiek coś poczuję”
wypowiedzenie tego dzisiaj dało mi
do myślenia… Czemu taka jestem?
narzekam na samotność, a jak przychodzi
moment żeby jej się pozbyć to uciekam.
Z góry zakładam, że nic nie wyjdzie 
mimo, że chciałabym. Nie czuję tego,
tylko obojętność w zależności od dnia.
Czy tak ma być, czy poczuję jeszcze
tę chemię, fajerwerki itp? Czy po
moich przejściach tak się zraźiłam, 
że zamknęłam się na wszelkie uczucia
z mojej strony? Chiałabym czuć ścisk 
w żołądku jak na niego patrzę albo
całuję… Dlaczego tego nie ma? 
Czy będę miała szansę na uczucie?
Nie chcę sobie niczego wmawiać 
i brnąć na siłę, nie chcę też skrzywdzić 
tej drugiej osoby… Może najzwyczajniej
w świecie jeszcze nie trafiłam na tą właściwą
i dlatego tak się dzieje…
Ale jak się czuje, że to jest to? Skąd 
będę wiedziała? To się wie od razu, czy
po jakimś czasie? Przemagam się 
do dalszych spotkań, żeby się nie izolować
i sprawdzić czy coś mnie ruszy, ale nie wiem
kiedy to nastąpi. Nie chcę nikogo ranić.
Jak długo czekać na objawienie?
Dawniej nie było takiego problemu wpadało
się po prostu w wir zauroczenia, 
ale to było wieki temu. Nie potrafię sobie
przypomnieć jak to robiłam… Może jak 
jest się młodszym to łatwiej przychodzi uczucie?
Wciąż tyle pytań i zero odpowiedzi…

Napisz odpowiedź


  • RSS